Sztuka a komercjalizacja – pozytywny trend czy zagrożenie dla świata prawdziwej sztuki?

0
34

Czy komercjalizacja sztuki to negatywne zjawisko, które spłyca sztukę? Czy wykorzystanie sztuki w reklamie to coś do czego należy mieć ambiwalentny stosunek. A może wprost przeciwinie – przenikanie się świata sztuki i biznesu otwiera dla artystów nowe możliwości?

Opinie na ten temat oczywiście są zróżnicowane. Niektórzy uważają, że sztuka jest czymś ponad dzisiejszym komercyjnym światem i powinna być zarezerwowana dla artystów wykonujących swoje działa z pobudek czysto artystycznych. Drudzy natomiast zwracają uwagę na to, że wykorzystanie sztuki w celach czysto marketingowych po pierwsze otwiera artystom drzwi do finansowania dalszych działań oraz po drugie w ten sposób sztuka dociera do szerszego grona odbiorców.

Zatem kto ma w tym sporze racje? Czy przenikanie się świata sztuki i biznesu jest pozytywnym trendem dającym nadzieje na rozwój sztuki w przyszłości. Czy może mamy do czynienia z pogrzebaniem fundamentów sztuki w imię pieniądza i komercji, który jak się okazuje dociera nawet do wydawać by się mogło nieskazitelnego świata artystów. Najlepiej byłoby zakończyć takie rozważania z pytaniem bez odpowiedzi, gdyż każdy ma swoje zdanie na temat tego jak widzi mieszającą się komercję ze sztuką. Warto jednak podkreślić, że art branding czyli wykorzystanie sztuki do kreowania pozytywnego wizerunku marki to raczej pozytywny trend, który charakteryzuje się efektem synergii. Na umiejętnie przeprowadzonej kooperacji korzysta zarówno świat sztuki jak i świat biznesu. Ważne jest tylko to, aby wykorzystanie sztuki w reklamach odbywało się w przemyślany, nienachalny w pewnym sensie subtelny sposób. Wydaje się, że zamykanie się świata sztuki na korzyści jakie artyści mogą uzyskać dzięki kooperacji z biznesem jest nierozsądne. Z kolei marketing, biznes i szeroko pojęta komercja, również może wiele zyskać dzięki czerpaniu z osiągnięć artystów.  Zatem znacznie lepiej współpracę sztuki oraz komercji postrzegać jako sytuację win-win zamiast doszukiwać się konfliktu interesów.